Relatywny lajf

Pomimo "kilku" neurotycznych nawyków, nieustannego narzekania i mruczenia, metrykę spowitą mam wciąż w kwiecie młodości, ku zdziwieniu ogółu i mnie samej. Przez większość więc, mego jeszcze-młodego życia sądziłam, że jestem osobą zero-jedynkową, że kocham lub nienawidzę, akceptuję lub nie trawię. Żyłam więc w swojej bańce nieświadomości, w absolutnej pewności swojej racji, a kwestia zmieniała się po cichu, mimochodem. Jestem prawie pewna, że znam miejsce jej obozowiska, to za wielkim wałem myśli o jedzeniu i gotowaniu, które nie raz spędzały mi sen z powiek, z tamtąd nie ma ucieczki, nie ma emergency exit, to ślepa uliczka. Tam sobie uwiło gniazdo licho relatywizmu, które początkowo, kiedy już wychyliło czułki, nie wydawało mi się równie atrakcyjne, jak wcześniejsza panna zero-jedynkowa. Ten relatywizm był nieco mdły, brakowało mu jakiegoś konkretnego twista smaków, pewnie Jamie Oliver wiedziałby, co zrobić... Jednakże z biegiem czasu docierało do mnie, że nic nie jest zawsze czarne, albo białe. Docierało, że każdy jeden człowiek ma w sobie krztę i tego, i owego, a ocenie nie podlega pojedyncze zachowanie jednostki. W ten sposób zrozumiałam, że jedyne, co ZAWSZE jest złe to muzyka disco polo, ketchup na pizzy i tatuaż na lędźwiach. Człowiek ma to do siebie, że instynktownie woli iść na łatwiznę i w gruncie rzeczy to zachowanie często przydawało nam się w historii, aczkolwiek w dzisiejszych czasach doprowadza mnie do szału. Nie żyjemy, co prawda, w erze idylli, ale zawsze mogło być gorzej. Mamy w Europie ten niesamowity przywilej życia w czasach otwartych granic, otwartego rynku i komunikacji, czasach przełomowych i wymagających. Wymagających od nas wysiłku, mimo, że społeczeństwo zrobiło się wygodne. Wymagających od nas cierpliwości i wyrozumiałości, mimo, że dzisiejsze czasy cechuje raczej samolubność i niecierpliwość. Nie jestem do końca pewna, czy wyjdziemy z tej próby zwycięsko, ale ufam, że z pomiędzy zastraszonego i zaślepionego tłumu wyłonią się, tak potrzebne nam, myślące trzeźwo głowy wyższego stopnia inteligencji, które przebrną przez bełkot szczekaczek dzisiejszych czasów, dodadzą dwa do dwóch i rozwiążą tę łamigłówkę. To nie może być trudne.

Comments